Cztery gatunki sikor na jednym drzewie

Kilka dni temu (13. 02. 2012) będąc w Beskidzie Śląskim spacerowaliśmy w godzinach porannych wzdłuż rzeki Brennicy. Było minus 10 stopni, śnieżnie, pochmurno, mgliście. W pewnym momencie z daleka dojrzeliśmy wzmożony ruch ptaków.

Po jednej stronie wąskiej drogi stała willa, przy której rosły dwa niewielkie świerki, po drugiej, prawie nad samą rzeką, kilka wysokich sosen. Okazało się, że to całe ptasie zamieszanie wywołały sikorki. Przelatywały bardzo często z ogrodu na sosny, przez chwile żerowały na nich, by zaraz powrócić. Gdy podeszliśmy bliżej, okazało się, że na parapecie właściciel domu wysypał pożywienie dla ptaków. Jakie nie wiem, okna były za wysoko. Latały więc sikory na ten parapet, porywały jedzonko, wracały na świerk, by po chwili przenieść się na drugą stronę drogi i skonsumować zapewne nasionka sosny. Przez cały ten czas, co prawda niezbyt długi naszego tam pobytu, nie zauważyłem w ogóle najmniejszych oznak agresji ptaków wobec siebie, jak również próby dominacji jednego gatunku, czy też jakiegoś osobnika. Pełna symbioza sikor w ten trudny dla ptaków, zimowy okres, dodatkowo jeszcze w miejscowości mocno zasypanej śniegiem. Siadały na przydomowym świerku, połykały pożywienie, dodatkowo jeszcze żerowały, całkowicie sobie nie przeszkadzając.

Czytaj dalej